Łut szczęścia zdarza się osobom przygotowanym.

Trener - Darrel Royal


Galeria Zdjęć Filmy Forum

News

X ROAD TROPHY - RM

image

21.08.2019 03:14, Szatkowska Aleksandra
Na jubileuszową 10 edycję Road Trophy organizatorzy dosłownie zgotowali piekło zawodnikom i naszpikowali trasę trzydniowej imprezy niesłychanie ciężkimi podjazdami. Jednak nie ma takiego piekła, z którego nasz zdecydowanie najlepszy zawodnik nie wróciłby bez podium OPEN!

O tegorocznym Road Trophy dużo mówiono w środowisku kolarskim, bo przy łącznym dystansie 203 km, przewyższenia sięgnęły... 5060 m! Na start w kolejnym wyścigu z cyklu Road Maraton zdecydowało się około stu śmiałków.




Pierwszego dnia zmagań w piątek 16 sierpnia zawodnicy mieli do pokonania 49 km z przewyższeniami rzędu 1400 m. Meta etapu odbyła się niemal tradycyjnie na Koczym Zamku.


Już pierwszego dnia Patrycjusz Urbanek pokazał, że będzie się liczyć w walce o zwycięstwo całych zawodów. Linię mety bowiem przekroczył w fenomenalnym czasie 01:42:25 i, z zaledwie 26-sekundową stratą do zwycięzcy i 2-sekundową do podium OPEN, uplasował się na genialnym 6 miejscu OPEN oraz 4 w kategorii B! Prędkość średnia czołówki na tym dystansie wyniosła prawie 29 km/h!


Fantastyczne wyniki osiągnęli Grzegorz Otfinowski oraz Marcin Kowol, których czasy odpowiednio 01:50:54 i 01:51:31 zapewniły bardzo wysokie 25 i 30 miejsca OPEN oraz 7 i 10 w kategorii C!


W pierwszej 50, mieszcząc się również w 2 godzinach, ze świetnymi wynikami zameldowali się również Dariusz Puzoń i Andrzej Młynek, których czasy odpowiednio 01:57:19 i 01:58:45 zapewniły 44 i 48 pozycje OPEN oraz 14 i 16 w kategorii C.


Wysokie miejsce w swojej kategorii osiągnął Maciej Giełzak, którego bardzo dobry czas 02:12:43 zapewnił 68 miejsce OPEN oraz 8 w kategorii wiekowej D.



Drugi dzień nieźle dał popalić uczestnikom, głównie za sprawą usytuowania mety. Po 81 km trasie z 1830 m przewyższeń na kolarzy czekał sławetny podjazd pod Tyniok, cieszący się naprawdę imponującą liczbą procentów nachylenia (które również mogą obrazować ilość procentów, jakie redaktor musiałaby wypić, żeby się dobrowolnie porwać na taki podjazd). Miny podjeżdżających pod Tyniok zawodników na zdjęciach mówi sam za siebie.


Niesamowitą walkę na finiszu, niczym z UCI World Tour, zaliczył Patryk Urbanek, który z rywalami zdawał się nie zauważać wcale ciężkich procentów nachylenia najtrudniejszego szosowego podjazdu Beskidu Śląskiego. Linię mety przejechał jako 2 zawodnik OPEN i jednocześnie 2 w kategorii wiekowej B (z 5-sekundową stratą do zwycięzcy), a niesamowity czas 02:41:07 oznaczał, że na tym piekielnym dystansie nasz niekwestionowany lider osiągnął kosmiczną prędkość średnią wynoszącą ponad 30 km/h!


3 godziny udało się złamać Grzegorzowi Otfinowskiemu oraz Marcinowi Kowol, którzy z rewelacyjnymi czasami 02:50:25 i 02:51:31 uplasowali się na bardzo wysokich 20 i 26 miejscach OPEN oraz 4 i 6 w kategorii wiekowej C! Przy czym Otfinowi do podium w kategorii zabrakło niecałe pół minuty.


Ponownie w pierwszej pięćdziesiątce zmieścili się Andrzej Młynek i Dariusz Puzoń. Nasi panowie osiągnęli świetne czasy 03:02:17 oraz 03:04:06, co dało im 46 i 49 miejsca OPEN oraz 15 i 17 miejsca w kategorii C. Dodatkowo Andrzej zyskał sympatię kibiców swoim niecodziennym gestem, mianowicie na trasie oddał bidon małemu 4-letniemu kibicowi, pokazując, że oprócz wyników ważna jest także świetna zabawa.


Tylko na tym etapie wystartował Piotr Kukla, którego wynik mógł być świetny, jednak po raz kolejny dosięgnął go pech i nasz zawodnik musiał zmagać się z awarią sprzętu, która niestety skutecznie spowolniła Piotrka. Nasza Jas-Kółka jednak się nie poddała i Piotr dojechał do mety i z czasem 03:08:31 uplasował się na 53 pozycji OPEN, a gdyby startował we wszystkich etapach, byłby sklasyfikowany jako 8 zawodnik z kategorii A.


Swoje wysokie miejsce w kategorii utrzymał Maciej Giełzak, który z czasem 03:22:21 zajął 69 miejsce OPEN oraz 8 w kategorii D.



Na trzecim etapie, liczącym 73 km i 1830 m przewyższenia, mogło zdarzyć się wszystko, szczególnie że w generalce różnice były niewielkie, a poziom bardzo wyrównany.


Patrycjusz Urbanek znów spisał się na medal i z genialnym czasem 02:27:27 wylądował na 3 miejscu OPEN oraz 3 miejscu w kategorii B z zaledwie 3-sekundową stratą do zwycięzcy! Na dodatek po raz kolejny średnia prędkość wprawia nas w podziw, bo wyniosła grubo ponad 29 km/h! Tym samym Patryk wywalczył 2 miejsce OPEN w generalce całego Road Trophy oraz 2 miejsce w kategorii B! Jego łączny kapitalny czas wyniósł 06:51:00, a do zwycięzcy stracił... 5 sekund! Nie ma co, debiut Patryka w koszulce Jas-Kółki należy zaliczyć jako wręcz wymarzony.


Kawał fantastycznej roboty wykonali po raz trzeci Grzegorz Otfinowski i Marcin Kowol, którzy z czasami odpowiednio 02:39:38 i 02:41:50 zajęli 26 i 32 miejsca OPEN oraz 8 i 11 w kategorii C. Grzegorz do końca walczył o podium w kategorii w klasyfikacji generalnej całego wyścigu, jednak ostatecznie zajął 4 miejsce z czasem łącznym 07:20:58, natomiast Marcin z czasem łącznym 07:24:55 wylądował na 6 miejscu.


W pierwszej pięćdziesiątce i poniżej 3 godzin linię mety przejechał Dariusz Puzoń. Nasz zawodnik trzeci dzień z rzędu spisał się rewelacyjnie i z czasem 02:51:16 zajął 48 miejsce OPEN oraz 17 w kategorii C. W całym wyścigu wykręcił łączny czas 07:52:42, zajmując 16 miejsce w kategorii.


Swoje miejsce w kategorii utrzymał Maciej Giełzak, któremu bardzo dobry czas 03:11:11 zapewnił 67 miejsce OPEN oraz 8 w kategorii D. W klasyfikacji generalnej Road Trophy wykręcił łączny czas 08:46:17, co dało mu również 8 miejsce w kategorii wiekowej.


O okropnym i bardzo nieprzyjemnym pechu może mówić Andrzej Młynek, któremu szło tak świetnie jak w poprzednich etapach, jednak na 4 km przed metą zaliczył ohydną wywrotkę, po której nie obyło się bez wezwania pomocy... Andrzej dosłownie zdzierał skórę na asfalcie i długo dochodził do siebie. Bilans strat jest długi, bo oprócz oczywiście zdrowotnych można wyliczyć: pęknięty kask i kierownica, połamane okulary, uszkodzona przerzutka, skrzywiony hak, podarta koszulka... Jednak nasz Prezes udowodnił, że jest ulepiony z twardej gliny, a kolarstwo to sport dla prawdziwych twardzieli, bo dojechał (z małą pomocą organizatora) do mety. Zdjęcie z tego dojazdu dość obrazowo przedstawia jaki to musiał być wysiłek... Jego czip na mecie odnotował czas 03:16:00, co dało mu 72 miejsce OPEN oraz 27 w kategorii C. Łączny czas zaliczony do generalki wyniósł 08:32:03, co uplasowało go na 21 miejscu w kategorii C.




Choć X Road Trophy przeszedł już do historii, my długo będziemy go wspominać. To właśnie dzięki naszym niezawodnym zawodnikom możemy czuć dumę z uzyskanych przez nich wyników i prezentowanych postaw. Świetna jazda Grzegorza, Marcina, Darka, Macieja i Andrzeja sprawia, że jesteśmy mega dumni, a nieprawdopodobne wyniki i sukcesy Patryka to istna wisienka na torcie, z której długo jeszcze będziemy się cieszyć. Z takimi zawodnikami jesteśmy zdecydowanie najlepszą drużyną na świecie i nikt nie jest w stanie zmienić naszego zdania. Ogromny doping członków Klubu na trasie udowadnia także, że hasło „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego” nie są słowami rzucanymi na wiatr.




Bardzo serdecznie gratulujemy (i ściągamy czapki z głów!) Patrykowi kolejnego ogromnego sukcesu w kolekcji, a pozostałym chłopakom rewelacyjnych wyników! Dziękujemy startującym zawodnikom za kolejną porcję niesamowicie pozytywnych emocji, a kibicującym Jas-Kółkom za uskrzydlający doping na trasie! Andrzejowi życzymy szybkiego powrotu do zdrowia, a pozostałym zawodnikom szybkiej regeneracji! A wszystkim powodzenia w nadchodzących zawodach, na których na pewno będziemy mocno trzymać kciuki!

Komentarze

21.08.2019 12:08:10,MARCIN WRÓBEL

Gratulacje dla finisherów ! Patrycjusz mega progres w tym sezonie na równi z JBG-2 widziałem pod TYNIOK ! Kolejnym progresem i objawieniem sezonu jest coraz wyżej latająca Jaskółka z M4 na Treku, a mowa o uczestniku zgrupowania na Teneryfie Marcinie Kowol :D Andrzej jak do tego doszło ?

21.08.2019 13:33:44,Jaworek Wojciech

Wielki brawa i gratulacje dla Patryka, jak i całej ekipie startującej w tym ciężkim trzy dniowym wyścigu. Piotrek jeden etap z wielkim pechem, szkoda że nie udało Ci się sprawdzić. Andrzej, brrrrawo za ukończenie całego etapu, pomimo kraksy i odniesionych obrażeń, szybkiego powrotu do zdrowia.

22.08.2019 13:31:01,Dariusz Grelowski

Brawa dla wszystkich:)

22.08.2019 13:38:23,Dariusz Grelowski

Szybkiego powrotu do zdrowia Andrzej. Za szybko przyszły nowe stroje w tym sezonie:)

26.08.2019 11:26:22,Młynek Andrzej

Przepraszam, że tak długo nie pisałem, ale ostatni tydzień to był dla mnie bardzo nieciekawy. Dziękuję wszystkim za miłe słowa i troskę. Na trzecim etapie, około 4 km przed metą przeleciałem przez kierownicę i dość mocno się poobijałem. Od początku ostatniego etapu nie za dobrze mi szło, ciężko mi się jechało, mała słabość była tego dnia. Cały prawie dystans jechałem z Ewelina z W-wy. Kiedy minęliśmy granicę odjechała trochę, mnie dościgła mała grupka, z której razem z jednym kolegą odjechaliśmy. Kiedy pokonałem ściankę "U Poloków", zaczął się krótki zjazd. Kolega jechał jakieś 50 m przede mną i zamierzałem trochę odpocząć i pod Koczy z min powalczyć o tą jedną lokatę wyżej. Chyba już brak odpowiedniej koncentracji spowodował, że chyba wpadłem w dziurę i poleciałem na asfalt. Jakieś 30 sek za mną jechali kolejni zawodnicy i zatrzymali się, jeszcze leżałem na drodze i wezwali pomoc. Wstałem i kawałek dalej usiadłem na trawie, a kolegom dziękując kazałem jechać dalej, wiedziałem, że nie mam nic złamane, a byłem tylko poobijany. Przyjechał strażak za chwilę, obył mi ranę na twarzy i założył opatrunek. Później przyjechał Wiesiek, już było dużo lepiej ze mną i po krótkiej rozmowie ustaliliśmy pewne szczegóły i z jego pomocą dotarłem na metę. W karetce obmyli mi rany i tak zakończyłem RT. Przez wypadek i masę straconego czasu spadłem w klasyfikacji. Po dwóch pierwszych etapach byłem bardzo zadowolony ze swojego wyniku. Pierwszy etap był dobry, trochę brakło mnie w lesie od Zwardonia do Jaworzynki, ale miejsce w połowie stawki bardzo mnie satysfakcjonowało. Drugi etap rozpoczął się rewelacyjnie, po zjeździe do Kamesznicy, razem z Marcinem i dwoma zawodnikami prawie dojechaliśmy do grupy Otfina, gdzie byli bardzo dobrzy zawodnicy. Marcin zdołał zniwelować brakujące 15 m, mi brakło te "prawie". Próbowałem pod Tarliczne jeszcze dojechać, ale grupka powoli, powoli odjeżdżała. Kiedy widziałem, że już nie zdołam, spojrzałem do tyłu i niedaleko był Darek z małą grupką. Poczekałem i już razem jechaliśmy aż do podjazdu pod Tyniok, gdzie już każdy jechał lub przepychał rower, jak umiał. Czułem już w nogach ból i obawiając się skurczy, które powoli dawały się we znaki, wjechałem żeby nie zejść. Wynik bardzo dobry, mały awans i z nadzieją na poprawę miejsca patrzyłem na niedzielny etap, który trasą bardzo mi odpowiadał. Ale jak wyżej pisałem nie był to mój dzień. Na RT zawsze któryś z etapów był pechowy dla mnie, przeważnie był to drugi, teraz trzeci. Za rok muszę wrócić i powalczyć o dużo lepsze cele. Dziękuję wszystkim za udział i wspaniałą walkę każdej Jas-Kółki na trasie. Wynik Patryka rewelacja, Otfin super jazda (mała uwaga, nie możesz tak daleko stać na starcie), Marcin też wysoka pozycja, niewiele brakło do 5 msc. Darek, gdyby nie skurcze, było by trochę lepiej, ale wynik bardzo dobry, Maciek też wysoko w swojej kat., Piotrek start w jednym tylko etapie, no i sprzęt zawiódł, ale walka do końca, tak jak powinno być w amatorskim ściganiu, gratulacje. Miałem okazje trochę przyjrzeć się naszej współpracy na trasie i mogę tylko w superlatywach się o niej wypowiedzieć. Kiedy goniłem grupkę Darka na pierwszym etapie, zawsze zaglądał do tyłu i starał się żebym dołączył, co się stało, tyle. Jechaliśmy z Darkiem pierwszy i drugi etap razem i była bardzo dobra współpraca między nami. Drugi etap razem z Marcinem goniliśmy na początku grupkę, gdzie był Otfin, który także widząc nas był czujny z tyłu grupki i dopingował nas w tej pogoni. Cieszy to, że staramy się na trasie pomóc w różny sposób i mogę powiedzieć, że dobrze to wychodzi. Dziękuję Bożenie, Mai, Piotrkowi, Wojtkowi, Adamowi i żonie od Patryka na wspaniały doping na mecie trzeciego etapu, było nam bardzo miło, jak się słyszało nasze Jas-Kółki. Jeszcze raz bardzo dziękuję wszystkim za udział i godne reprezentowanie naszych barw.

30.08.2019 21:08:32,Patrycjusz Urbanek

W Istebnej jak co roku ściganie było bardzo fajne. Do wyścigu przystępowałem z przekonaniem o całkowitym braku formy. Na treningach nie szło. Czułem duże zmęczenie. Na domiar złego źle spałem. Nie celowałem w konkretną pozycje w generalce. Szczerze powiedziawszy obawiałem się czy uda mi się ukończyć wszystkie trzy etapy. Okazało się, że forma wróciła a dodatkowo pogoda była bardzo łaskawa (dla mnie). Etap pierwszy przejechałem bez specjalnego zaginania się. Subiektywne odczucie wysiłku dzięki orzeźwiającemu deszczowi było na stosunkowo niskim poziomie (a moc znormalizowana rekordowo wysoka!). Do mety atakowałem jako pierwszy z czołowej grupy... nieskutecznie. Wygrał z po brawurowej ucieczce nieznany mi wcześniej kolarz. Etap drugi z metą na Tynioku zapowiadał zaciętą walkę na ostatnim podjeździe. I to był strzał w dziesiątkę, bo pierwszy raz finałowy podjazd w rzeczywistości okazał się decydujący o losach klasyfikacji generalne. Na Tynioku stoczyłem batalię z Nizołkiem i Gajakiem. Stalo się jasne, że jestem w trójce najmocniejszych zawodników na tym wyścigu. Etap trzeci zaczynał się dla mnie na 13 km do mety. Wtedy przystąpiłem do ataków. Na każdym pagórku dyktowałem bardzo mocne tempo, które miało zmęczyć konkurencję i zredukować stratę do ucieczki. Gdy czułem, że jestem już mocno zmęczony poprosiłem Rafała Żywota o atak i ku mojemu zadowoleniu zrobił to :) Było to bardzo ważne bo dzięki temu mu udało nam się dogonić uciekinierów i wygrać etap a moim zyskiem było wypalenie kolejnej zapałki w nogach zawodnika z drugiego miejsca w generalce. Na podjeździe pod ściankę w Koniakowie kolejny raz dołożyłem do pieca. W grze pozostali już tylko najmocniejsi. Mnie interesował już tylko lider i zawodnik z drugiego miejsca do którego traciłem mniej niż jedną sekundę. Ostatni podjazd. Po twarzach było widać, że wszyscy są ujechani. Każdą próbę mojego wyjścia na czoło i dyktowanie tempa bardzo sprawnie kontrował lider wyścigu. W to, że go zostawię nie wierzyłem, ale miałem ogromną ochotę na awans na drugie miejsce w generalce. On tego nie wiedział i na ostatniej ściance do mety usłyszałem "zostaw mi to" :) Odpowiedziałem: "siadaj na koło i jedziemy!". Nie oglądałem się za siebie i jechałem za wszystko co zostało. I udało się! Wskoczyłem na drugie miejsce w generalce. Zadowolenie i jednocześnie ulga, że sezon za mną! Gratuluję wszystkim, którzy ukończyli Istebną! Jaskółki świetnie kibicowały :)


Najbliższe treningi


Ostatni trening
Trening 61
Dnia 12.09.2019
Godzina: 16:00



zobacz wszystkie

Najbliższe treningi juniorzy


Ostatni trening juniorzy
LIV trening
Dnia 14.09.2019
Godzina: 11:00



zobacz wszystkie

Najbliższe zawody

Ostatnie zawody
Rajd z metą na Równicy:15.09.2019 07:00
Rozegrano

zobacz wszystkie



Marzena Erm



Od 2004 roku we wrześniu spotykamy się na "Rajdzie z metą na Równicy". Zbiórka jest na placu autobusowym przy KWK "Zofiówka". Wspólnie jedziemy do mostu w Ustroniu, gdzie zaczyna się podjazd pod Równicę. Po drodze można w każdym miejscu do nas dołączyć. Start wspólny do wyścigu jest na początku mostu i ścigamy się do linii poboru opłat na Równicy (5 km). Po przyjechaniu wszystkich uczestników udajemy się na mały poczęstunek do schroniska. Zapraszamy wszystkich chętnych.

logo


Ustroń, ul. Skalica

ostatnie wyniki


Stowarzyszenie Klub Kolarski JAS-KÓŁKA zrzesza amatorów dwóch kółek. Naszą kadrę tworzą zarówno rowerzyści, którzy cenią sobie przejażdżki po okolicy, jak i Ci, którzy lubią się pościgać w różnych amatorskich wyścigach. Organizujemy treningi, obozy oraz wyścigi w wspólnym gronie, na które zapraszamy wszystkich chętnych. Członkostwo w klubie jest dla wszystkich, którzy zaakceptują Statut i uchwały oraz uzyskają akceptację Zarządu. Jednym zdaniem - JAS-KÓŁKA jest otwarta dla wszystkich.

skład

19 stycznia 2013r. odbyło się zebranie założycielskie, na którym klub, w obecności 22 osób, przyjmuje oficjalną nazwę Stowarzyszenie Klub Kolarski JAS-KÓŁKA. W skład zarządu wchodzą: Andrzej Młynek - prezes, Eugeniusz Małyjurek - członek, Dariusz Puzoń - członek. Zaś Komisję Rewizyjną tworzą: Marcin Kowol - przewodniczący, Bartłomiej Pala - członek, Piotr Piwoński - członek. 22 lutego zostajemy zarejestrowani w Urzędzie Miasta, otrzymujemy numer ewidencyjny 44. 1 marca otrzymujemy REGON nr 243193367, a 4 marca NIP nr 6332231649. 3 marca startuje strona internetowa www.jas-kolka.pl.
W dniu 11.02.2017r. odbyło się zebranie sprawozdawczo-wyborcze, na którym podsumowano ostatnie cztery lata i wybrano nowe władze klubu. Po wspólnym głosowaniu na stanowisku Prezesa pozostał Andrzej Młynek, do Zarządu zostali powołani Dariusz Puzoń, oraz Dominik Rygała, a do Komisji Rewizyjnej wybrano Marcina Kowola, Sebastiana Matuszaka i Eugeniusza Małyjurka.

statut

likebox