Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.

William A. Ward


Galeria Zdjęć Filmy Forum

News

ROAD TROPHY - ROAD MARATON

image

16.08.2021 01:04, Młynek Andrzej
Road Trophy to jeden z najtrudniejszych wyścigów etapowych w Polsce. W tym roku nieco okrojony, bo tylko dwuetapowy, ale za to Jas-Kółki dały czadu!

Gospodarzem tegorocznego Road Trophy była gmina Rajcza, skąd był start obydwóch etapów. Po honorowym starcie w Rajczy  dojeżdżaliśmy do Soli, następował ostry start pod Kotelnicę i kierowaliśmy się w stronę Lalik, gdzie wjeżdżaliśmy na rundy. W pierwszym etapie rundy prowadziły w okolicach Lalik i Koniakowa. Drugi etap prowadził po rundach przez Milówkę, Kamesznicę i sławetne Kuboski.

 

Na starcie pojawiło się jedenaście Jas-Kółek. Jak każdy start naszej kadry, tak i teraz drużyna odniosła sukcesy. Fantastyczną jazdę pokazały nasze dziewczyny, które w komplecie stanęły na podium w swoich kategoriach. Angelika Tlołka i Katarzyna Orłowska wygrały swoje kategorie, a Małgorzata Kustra-Kapol zajęła drugie miejsce. Angelika wygrała także open wśród kobiet.

 

Fenomenalną jazdą popisał się Patryk Urbanek, który uplasował się drugi open i także drugi w swojej kategorii. Swoją klasę pokazał szczególnie na drugim etapie, gdzie rozstrzygnęły się losy wyścigu.

 

Bardzo blisko podium był również Piotr Kukla, który zakończył zmagania na czwartym miejscu w kategorii.

 

Pozostali nasi zawodnicy dali z siebie wszystko i jeszcze więcej.

Niestety nie obyło się bez pecha. Z powodów zdrowotnych dwóch naszych zawodników ukończyło tylko po jednym etapie.

 

Oto jak przedstawiają się pełne wyniki:

Angelika Tlołka w kat. K2 zajęła 1 miejsce, także open została mistrzynią RT.

Katarzyna Orłowska w K3 stanęła na najwyższym stopniu podium.

Małgorzata Kustra-Kapol w K3 2 pozycja.

Na poszczególnych etapach kolejność była taka sama.

 

Piotr Kukla w kat. A dwa razy uplasował się na 4 miejscu i także w klasyfikacji generalnej był 4.

Patryk Urbanek w kat. B był dwa razy drugi, w generalce 2, open również 2.

Marcin Wróbel w pierwszym etapie uplasował się na 17 miejscu wśród rówieśników z kategorii B, na drugi dzień zajął 18 lokatę, co finalnie dało 16 miejsce w całym wyścigu.

Łukasz Balcer na pierwszym etapie zajął 15 miejsce w kat. B, ale do drugiego nie przystąpił.

Marcin Kowol w kat. C pierwszego dnia uplasował się na 12 lokacie, natomiast drugiego na 9 miejscu, co dało 11 pozycję w klasyfikacji generalnej.

Darek Puzoń w kat. C był 17 na pierwszym etapie, 17 na drugim i 16 w generalce.

Andrzej Młynek w kat. D w obydwóch etapach zajął 7 miejsce, co naturalnie dało 7 miejsce w generalnej klasyfikacji.

Marek Langiewicz w kat. D pierwszego etapu nie ukończył, a na drugim był 5.

 

Walka wszystkich zawodników przyczyniła się do odrobienia strat w klasyfikacji drużynowej i objęcia prowadzenia po trzech zawodach.

Na drugim etapie kibicujące Jas-Kółki zrobiły show. Podjazd pod Kuboski był cały zapisany hasłami, które dopingowały nas bardzo, ale to bardzo do jeszcze lepszej jazdy. Nawet na Tour de France żadna drużyna nie ma takich kibiców, co dodatkowo dało nam skrzydeł. Serdecznie dziękujemy Asi, Renacie, Adamowi, Piotrkowi i Otfinowi za wspaniały doping i pomoc, cole i banany pozwalały przejrzeć na oczy. Wielkie, wielkie dzięki.

Wszystkim startującym i kibicującym bardzo, bardzo dziękujemy.

Komentarze

16.08.2021 11:38:43,Patrycjusz Urbanek

SERDECZNIE dziękuję za świetny doping i cudowne napisy na Kuboskach! Naprawdę wielka sprawa! Pierwszy raz w życiu zobaczyłem swoje imię na szosie w czasie wyścigu:) Był dodatkowy przypływ mocy. BARDZO DZIĘKUJĘ! Road Trophy zawsze stanowił dla mnie bardzo ważny start. Niestety zwykle w sierpniu przeżywam małe załamanie formy. Pojawiają się wtedy pierwsze problemy z motywacją. W tym roku było tak samo, ale smęcić nie będę. Na pierwszym etapie jechałem aktywnie i wielokrotnie przejmoiwałem inicjatywę na zjazdach i podjazdach. Na finałowej ściance o błysk szprychy przegrałem z Piotrem Tomaną, co było dla mnie niemałą nobilitacją. Piotr może nie jest już hegemonem jak dawniej ale cały czas przyjeżdża w ścisłej czołówce. Etap drugi miał być grilowaniem konkurencji na Kuboskach. Życie pokazało, że plany wyścigowe nigdy nie wypalają. Dominik Omiotek na początek nas przysmażył, później poddusił a na czwartych Kubosach upiekł, przypalił i wyrzucił do kosza :) Szkoda, że daliśmy się wciągnąć w niekorzystną pracę po zmianach. O wiele lepsze taktycznie byłoby psucie tempa i piknikowa jazda na Kamesznicy - tak by doganiał nas ogon i co okrążenie odstawał na Kuboskach. Nie lubię równej pracy w umiarkowanych strefach wysiłkowych. Wolę ostre skoki i mordercze tempo w określonych momentach. Na ostatnią rudę wjeżdżaliśmy w dwójkę i tak dojechaliśmy do Urbanków. Tam byłem najszybszy tego dnia i ze sporą przewagą wjechałem na metę. Na trasie miałem dwie przygody. Pierwsza: rozpiął mi się pasek tętna. Druga: na trzeciej rundzie zorientowałem się, że jadę z podłogówką (całe szczęście mała, ale jednak niepotrzebną). Ale w tej sprawie poratowały mnie Jas-kółki - dziękuję!

16.08.2021 14:59:38,MARCIN WRÓBEL

Zostałem Finisherem, ale w jakim stylu to szkoda opisywać ! W tym sezonie zdecydowałem nie brać udziału w zawodach z wielu powodów, a głównie ze zmiany roweru na cięższy i toporny, ale mój organizm nie potrafi usiedzieć spędzając 3h na podawaniu bidonów czy krążeniu wokół mety czekając na Angele ! Raz na jakiś czas trzeba przepalić płuca, by kolejne 3 dni siedzieć na 4 literach :) Jak się okazuje moja dyspozycja wyścigowa starcza na 1 godzinę mocnej jazdy, potem jest tylko gorzej z każdą godziną. Na Road Trophy przyjechałem kompletnie niezregenerowany i niewyspany po pracy, co było widać na 1 etapie, a 2 już tylko mnie dobił ! Na 2 etapie miałem myśli zejść z trasy, ale nie mogłem, jak ujrzałem ten fanklub na Kuboskach i dokończyłem 5 okrażeń ! Było co czytać na podjeździe, było kogo wypatrywać i było warto łapać kubek zimnej Coca-Coli ! Podsumowując trasę: 1 etap esencja kolarstwa szosowego górskiego - technicznie, kręto, stromo, niebezpiecznie - choć mimo wszystko za "szeroko" w Soli na końcu. 2 etap mowa o rundach - nuda, nuda, nuda, jedynie Kuboski wnosiły te "coś" na rundzie ! Nie znoszę jazdy po takich szerokich szybkich i otwartych autostradach i tak długich dojazdach na których nic się nie dzieje.... Niestety mało, który organizator zrobi już tak trudną i kręta trasę jak etap 1 autorstwa Wieśka mając na uwadze bezpieczeństwo zawodników, ale dla mnie takie trasy po szosie mają sens. Przez ponad 15 lat MTB nauczyło mnie jazdy po trasach pełnych "wyzwań" czego ciężko mi odnaleźć nawet w szosowych górskich zawodach 😎 Dlaczego wystartowałem ? Dla lepszego samopoczucia i najlepszego towarzystwa Jas-Kółek i cel osiągnięty ;)

17.08.2021 11:45:48,Otfinowski Grzegorz

Mega wydarzenie i wspaniale spędzone przedpołudnie na kibicowaniu wszystkim startującym a zwłaszcza Jas-Kółkom! Inicjatorem artystycznej oprawy był oczywiście Adaś, Asia dbała o stylistykę i dobór kolorów a ja stałem z założonymi rękami i czuwałem nad całością. Tak lubię he he. Ale emocje przeżywałem widząc tyle Jas-Kółek. Odcinek końcowy w najcięższych momentach Kubosów przemierzałem kilkadziesiąt razy, pchając tych którzy prosili o pomoc i tych jadących zakosami. Wysiłek, determinacja, zwątpienie wymalowane na twarzach kolarzy, zgrzytanie łańcuchów i "strzelanie karbonów" budowały klimat do kibicowania! Obraz Jas-Kółkowych bohaterów tego dnia zapamiętałem tak:skupienie i determinacja Patryka, zawsze uśmiechniętą Angelikę, na luzaku jadącego Marcina W z którym ucinałem pogawędki, frunącego jak wróbelek Marcina K, lekko uśmiechniętego i dociskającego Piotrusia, poker/fejs Darka rozprowadzającego Prezesa, wielką bułę na policzku Andrzeja (zniknęła na szczycie jak przełknął banana), cierpienie Kaśki a Gochy slalom na stromiznach był najpiękniejszy. Marek, jemu motywacyjne kibicowanie na pierwszych dwóch kółkach najbardziej było potrzebne bo chciał się już pakować i dał radę. Super wyniki i walka Jas-Kółek,Wielkie Graty dla Wszystkich. Dobrze być świadkiem takich igrzysk!

17.08.2021 12:44:05,Młynek Andrzej

Jechałem na RT z taką mała niechęcią, przerwa po Zawoi źle wpłynęła na mnie. Ale zadeklarowałem się i nie za dobrze by to wyglądało. Pierwszy etap, pierwsza górka, rozglądam się, widzę Kasię i już wiem jak pojadę. Pierwsze okrążenie na czele grupki, od drugiego Kasia dawała zmiany pod górkę i od razu tempo wzrastało, jest w Kasi ogromna moc. Po trzecim Kasia pojechała w stronę mety, ja na czwarte okrążenie pojechałem sam. Nawet udało mi się dogonić Marka Marca, co mnie mocno zmobilizowało. Z kolegą z kat.B dojechaliśmy do podnóża ostatniego podjazdu i musiał zwolnić przez skurcze i spokojnie wjechać na metę. Trasa pierwszego etapu bardzo mi odpowiadała i podobała mi się runda, co nie mogę powiedzieć o rundzie na drugim etapie, jak napisał Marcin, za nudna była. Ale na starcie stanąłem z innym nastawieniem, uzmysłowiłem sobie po pierwszym dniu, że amatorskie wyścigi są także dla tych trochę słabiej przygotowanych, dla wszystkich. Wróciła mi chęć ścigania. Przełęcz Kotelnicę wjechałem nieźle, przed sobą niedaleko był Darek, koło mnie Marek Adamczyk, więc pomyślałem jest świetnie. Na zjazdach puściłem rower, żeby jak najszybciej dołączyć do grupki z Darkiem. Za Milówką to się udało, dzięki współpracy z jednym z zawodników. Od tej pory w dziesięciu pokonywaliśmy rundy, Kuboski trochę zawsze rozciągały nas, ale za Milówką wszystko się zjeżdżało. To co się działo na Kuboskach, to czysta poezja. Poczułem się jak na TdF. Hasła "zaczynamy, Jas-Kółki nie płaczą, zaszczepieni w górę, niezaszczepieni na dół, wszystkie nasze imiona, ksywki powypisywane na asfalcie", to było piękne. Asia z Renatą dopingujące nas, Adam i Piotrek podający banany, colę, wodę, nawet jak przejechałem, dogonili mnie i otrzymywałem łyk, żeby przejrzeć na oczy. I ten niesamowity Otfin, który jakiekolwiek głupoty gadał, to wszystko po to, żeby jeszcze każdy mógł wycisnąć jeszcze więcej niż mógł. Na ostatnim kółku na odcinku 100 m dowiedziałem się, jak jadą wszystkie Jas-Kółki. Ta oprawa była genialna. Tutaj jeszcze trzeba podziękować Oli, żonie Patryka, która przez dwa etapy nas dopingowała, wielkie dzięki, dużo lepiej człowiek się zaraz poczuje na wyścigu, jak ktoś szepnie miłe słowo. Wielkie dzięki. Po ostatnie Kuboski wyjechałem czwarty z naszej grupki, zostawiając tych, co mi zależało, a przed mną Darek z kolegami z Bielska. Próbowałem jeszcze ich dojść, ale nie udało się już, brakło trochę sił. Próbowałem odrobić dwie minuty straty do Zbyszka Fala, ale pod Urbanki odezwały się "nóżki" i trzeba było zwolnić. Przed mną widziałem Darka, który też dostał skurczy. Tak już spokojnie wjechaliśmy na metę, do tyłu się trochę oglądałem, bo jednak pod metę nadrobił trochę Zbyszek i nie przeskoczyłem Go w generalce. Ogólnie jestem bardzo podbudowany występem. W open może dalekie miejsce, ale bardzo silna była obstawa tego wyścigu. Ja tak na wyniki patrzę z perspektywy rywalizacji z osobami, z którymi się ścigam naście lat i dlatego jestem bardzo zadowolony. Dziękuję wszystkim, którzy wystartowali i wiem, że wszyscy walczyli więcej, niż się można było spodziewać. Naszym kibicom jeszcze raz wielkie, wielkie podziękowania. Na końcu jeszcze miła rzecz. Dzięki głównie Darkowi, którego koledzy z Bielska bardzo chwalili za super współpracę, Jas-Kółki mają rabat w sklepie dla biegaczy w Bielsku. Kontakt ze mną i będziemy działać, jak ktoś potrzebuje.

17.08.2021 13:16:53,Młynek Andrzej

Mam Jas-Kółkowy biały bidon po RT. Meldować kogo.

17.08.2021 15:09:13,Kukla Piotr

Ja również gratuluję wszystkim Jas-Kółkom startującym w Road Trophy. Trasy w tym roku były wymagające, mi szczególnie podobał się pierwszy etap. Byliśmy najliczniejszą drużyną i mieliśmy swoich przedstawicieli w każdej większej grupce na trasie. Ja ze swojej postawy jestem zadowolony, po raz pierwszy na Road Trophy nie zawiódł mnie sprzęt, dobrze czułem się w grupie, stanąłem na starcie z przodu i niewiele straciłem na rundzie honorowej, dobrze zjeżdżałem na pierwszym etapie, dawałem z siebie maksa na podjazdach, chociaż brakuje mi mocy. Na finiszu przegrałem ze skurczami ale najpierw rozbiłem grupę w drobny mak. Drugi etap to już zupełnie inna historia. Czułem się lepiej przed startem, na rozgrzewce już coś nie grało i od startu walczyłem z dużym bólem pleców, nie potrafiłem normalnie jechać, wierciłem się szukając optymalnej pozycji na rowerze, na pierwszym podjeździe brakło mi kilku metrów do dobrej grupy i na zjeździe już czekałem na kolejną w której jechali Marcin i Marek. Od tego momentu jechałem w grupie na płaskim, odrywałem się na podjeździe pod Kuboski i traciłem na zjeździe. W ten sposób przejechałem 5 rund, z każdą kolejną ból był większy i gdyby nie doping Jas-Kółek na Kuboskach po trzeciej rundzie bym zrezygnował. Dojechałem jednak do końca podziwiając walkę starszej kategorii o miejsce na podium. Ukończyłem etap i Road Trophy z najlepszym wynikiem w historii moich startów w tej imprezie. Drugi etap niewiele zmienił, gdyby nie plecy to byłbym kilka miejsc Open wyżej ale w kategorii straciłem za dużo by lepsze zjazdy zniwelowały różnicę. Jechałem na ten wyścig w celach treningowych i zrealizowałem swoje założenia. Na trasie również pomagałem innym zawodnikom, na pierwszym etapie pożyczyłem imbusa Grześkowi któremu popuściło siodełko a na drugim użyczyłem swojej pompki pechowcowi który złapał gumę za bufetem. Problemy z plecami wyeliminują mnie być może ze startu w Tatra Road Race, choć w grę wchodzi zmiana dystansu na Hard gdzie łatwiej o lepszy wynik. Jeszcze raz gratuluję wszystkim startu i dziękuję tym którzy nas wspierali, nie tylko na trasie. Przed TRR planuję dwa straty w MTB, może złapię bakcyla i za rok będę ścigał się głównie w terenie.

17.08.2021 21:33:49,Kustra-Kapol Małgorzata

To były dwa dni morderczej dla mnie jazdy!Długo zastanawiałam się czy wystartować na RT!!!! bo najnormalniej w świecie bałam się czy mój organizm to wytrzyma. Męczące mnie drugi sezon skurcze sprawiają same problemy😟tak też było pierwszego dnia-39km i zaczyna się dramat,ale jakoś dokulałam się do mety.Pierwsze 60km przejechałam sama ze spuszczoną głową i myślami "już nigdy nie dam się na to namówić"!. Drugi dzień to już bajka, fantastyczne zjazdy to wisienka na torcie, ale prawdziwy tort czekał na podjeździe, który jechałam pierwszy raz w życiu-mowa o "Kuboski"czy jak mu tam!!! Śledząc węża- bo tak nazywam styl w jakim podjeżdżam górki,czytałam najlepsze teksty wypisane kredą na asfalcie i tym stylem dojechałam do najlepszej strefy kibica😁. Dziękuję za doping,za to że byliście,wasze krzyki dodawały mi mocy- to najlepsze wspomnienie z tego etapu, które spotkało mnie aż 4x i to pierwszy raz w życiu 👍. Nawet nie wiecie jakie to cudowne uczucie kiedy jedziesz myśląc"co ja tu kurde robię" aż tu nagle widzisz na asfalcie swoje imię ❤️ Nic dodać- nic ująć 😘 jesteście CUDOWNI😁 Gratuluję wszystkim Jas-Kółką ukończenia wyścigu 💪

19.08.2021 20:45:01,Grzybek Adam

Ja już tak króciutko,dziękujemy naszym koleżankom i kolegom za wyniki,wylany pot,ból w nogach,zmęczenie.Zabawa pod Kuboskami to już przeszłość,przyznam że faktycznie walka była ostra,zacięta,rywalizacja ostra,te krzyki,doping samego mnie unosiły.Napisy to zasługa naszego klubowego poety Grzesia,naszego pepe,tak chłop wymyślał ze w końcu brakło kredy.I dokładnie Pani Redaktor napisała ,że nawet na Tour de France żaden Team nie miał takich kibiców jak MY,JEDYNI w swoim rodzaju.Jeszcze raz wszystkim dziękuję tym uczestniczącym w RT jak i kibicującym.Do zobaczyska na następnych podjazdach.


Najbliższe treningi
Trening 45
Dnia 22.09.2021
Godzina: 16:00



Ostatni trening
Trening 44
Dnia 12.09.2021
Godzina: 08:00



zobacz wszystkie

Najbliższe treningi juniorzy


Ostatni trening juniorzy
48 trening
Dnia 20.09.2021
Godzina: 15:00



zobacz wszystkie

Najbliższe zawody

Ostatnie zawody
Rajd z metą na Równicy:05.09.2021 07:00
Rozegrano

zobacz wszystkie



Marzena Erm



Od 2004 roku we wrześniu spotykamy się na "Rajdzie z metą na Równicy". Zbiórka jest na placu autobusowym przy KWK "Zofiówka". Wspólnie jedziemy do mostu w Ustroniu, gdzie zaczyna się podjazd pod Równicę. Po drodze można w każdym miejscu do nas dołączyć. Start wspólny do wyścigu jest na początku mostu i ścigamy się do linii poboru opłat na Równicy (5 km). Po przyjechaniu wszystkich uczestników udajemy się na mały poczęstunek do schroniska. Zapraszamy wszystkich chętnych.

logo


Ustroń, ul. Skalica

ostatnie wyniki


Stowarzyszenie Klub Kolarski JAS-KÓŁKA zrzesza amatorów dwóch kółek. Naszą kadrę tworzą zarówno rowerzyści, którzy cenią sobie przejażdżki po okolicy, jak i Ci, którzy lubią się pościgać w różnych amatorskich wyścigach. Organizujemy treningi, obozy oraz wyścigi w wspólnym gronie, na które zapraszamy wszystkich chętnych. Członkostwo w klubie jest dla wszystkich, którzy zaakceptują Statut i uchwały oraz uzyskają akceptację Zarządu. Jednym zdaniem - JAS-KÓŁKA jest otwarta dla wszystkich.

skład

19 stycznia 2013r. odbyło się zebranie założycielskie, na którym klub, w obecności 22 osób, przyjmuje oficjalną nazwę Stowarzyszenie Klub Kolarski JAS-KÓŁKA. W skład zarządu wchodzą: Andrzej Młynek - prezes, Eugeniusz Małyjurek - członek, Dariusz Puzoń - członek. Zaś Komisję Rewizyjną tworzą: Marcin Kowol - przewodniczący, Bartłomiej Pala - członek, Piotr Piwoński - członek. 22 lutego zostajemy zarejestrowani w Urzędzie Miasta, otrzymujemy numer ewidencyjny 44. 1 marca otrzymujemy REGON nr 243193367, a 4 marca NIP nr 6332231649. 3 marca startuje strona internetowa www.jas-kolka.pl.
W dniu 13.06.2021r. odbyło się zebranie sprawozdawczo-wyborcze, na którym podsumowano ostatnie cztery lata i wybrano nowe władze klubu. Po wspólnym głosowaniu na stanowisku Prezesa pozostał Andrzej Młynek, do Zarządu zostali powołani Dariusz Puzoń, oraz Dominik Rygała, a do Komisji Rewizyjnej wybrano Marcina Kowola, Sebastiana Matuszaka i Eugeniusza Małyjurka.

statut